Rejestry administracyjne pomogą dokładniej policzyć ludność. GUS testuje nowe metody badania

Z eksperymentalnego badania Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że na koniec 2025 roku w Polsce przebywało 38,8 mln osób, w tym ok. 2,3 mln cudzoziemców. Do badania wykorzystano jednostkowe dane pochodzące z rejestrów administracyjnych i różne metody ich integracji. Wkrótce…

admin adminAutor publikacji
9 min czytania Brak ocen
Rejestry administracyjne pomogą dokładniej policzyć ludność. GUS testuje nowe metody badania

Z eksperymentalnego badania Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że na koniec 2025 roku w Polsce przebywało 38,8 mln osób, w tym ok. 2,3 mln cudzoziemców. Do badania wykorzystano jednostkowe dane pochodzące z rejestrów administracyjnych i różne metody ich integracji. Wkrótce będą one wykorzystywane szerzej, ponieważ zgodnie z unijnym rozporządzeniem ESOP od 2028 roku zaczną obowiązywać nowe zasady sporządzania europejskich statystyk ludnościowych.

– Wyniki eksperymentalnego badania pokazały, że według stanu na koniec 2025 roku w Polsce przebywało 38,8 mln osób, o 40 tys. więcej rok do roku. Oszacowaliśmy liczbę cudzoziemców na ok. 2,3 mln. Jeśli zestawimy to z danymi z 2024 roku, to oznacza wzrost o ok. 215 tys. osób. Największe skupiska cudzoziemców są oczywiście w województwie mazowieckim i dolnośląskim – mówi agencji Newseria Joanna Hausman-Czerwińska, dyrektorka Departamentu Integracji i Zarządzania Danymi w Głównym Urzędzie Statystycznym, odpowiedzialna za opracowanie merytoryczne badania.

Badanie wskazuje także, że w miastach wojewódzkich – według stanu na 31 grudnia 2025 roku – przebywało łącznie 8 mln osób, czyli 20 proc. ogółu ludności. Najwięcej w Warszawie – ponad 2 mln osób, z czego ok. 300 tys. to cudzoziemcy. W stolicy ich udział w liczbie ludności wyniósł 14,5 proc., we Wrocławiu było to 19,5 proc., w Poznaniu – 12,5 proc., a w Krakowie – 11,3 proc. Prawie trzy czwarte z 2,3 mln osób posiadających obce obywatelstwo stanowili obywatele Ukrainy.

Eksperymentalna analiza dostarczyła także danych na temat struktury wiekowej osób przebywających w poszczególnych regionach w Polsce. Wynika z nich m.in., że w większości gmin udział w populacji dzieci do 14. roku życia był niższy niż osób 60+. Tylko w 73 gminach (3 proc.) był on wyższy, a w kolejnych 47 (niecałe 2 proc. ogółu) był na zbliżonym poziomie.

GUS zastrzega, że przedstawione informacje nie są oficjalnymi statystykami dotyczącymi liczby ludności w Polsce i nie należy ich porównywać z oficjalnymi danymi o ludności publikowanymi przez urząd. Wynika to z eksperymentalnego charakteru badania, które zostało w całości oparte na rejestrach administracyjnych. Głównymi źródłami danych były m.in. Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, Narodowy Fundusz Zdrowia, Urząd do Spraw Cudzoziemców, a także ministerstwa: nauki, rodziny i pracy oraz edukacji. Badacze szukali w nich tzw. śladów życia.

– To są rejestry, które wyselekcjonowaliśmy jako najbardziej aktualne i najlepsze jakościowo. Po ich integracji i wcześniejszym zestandaryzowaniu przyjęliśmy założenie, że daną osobę zaliczymy do populacji według śladów życia, jeśli wykazuje aktywność w co najmniej dwóch źródłach administracyjnych. Czyli musi mieć numer PESEL i później szukamy jej w jeszcze jednym źródle administracyjnym. Jeśli taka osoba na danym obszarze przebywa i pracuje, to musi płacić podatki, czyli jest oznaczona w Krajowej Ewidencji Podatników. Dzieci chodzą do szkoły, więc występują w systemie SIO. Jeśli ktoś jest ubezpieczony, mamy zbiory ubezpieczonych, ktoś jest emerytem, rencistą, więc dostaje świadczenia. To już jest dla nas podstawa, żeby taką osobę zakwalifikować do populacji celu – wyjaśnia Joanna Hausman-Czerwińska.

Jak podkreśla, ślady życia to informacje potwierdzające aktywność danej osoby na danym terenie, w jej centrum życia.

– Główny Urząd Statystyczny od dawna prowadzi badania eksperymentalne i integracja rejestrów administracyjnych jest absolutną podstawą. Są ich setki i są przede wszystkim bezpłatne, więc nie musimy angażować środków – wskazuje dyrektorka Departamentu Integracji i Zarządzania Danymi w GUS. – W naszym badaniu kluczowe jest właśnie to, że te dane możemy analizować na obwody i rejony spisowe. Granularność tych danych jest bardzo duża, możemy prezentować je w siatce kilometrowej.

Jak dodaje, integracja rejestrów administracyjnych jest przyszłością i to nie tak odległą. Od 2028 roku w krajach Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe zasady sporządzania europejskich statystyk dotyczących ludności i mieszkań. Wynikają one z rozporządzenia ESOP, które m.in. ujednolica definicje i zakres danych przekazywanych przez państwa członkowskie.

– Nasze nowe badanie to jest taki trening, który ma silne założenia metodologiczne do tego, żeby wykorzystać nasze doświadczenia w pracach ESOP-owych. I tak będzie się działo. Tylko trzeba dołożyć jeszcze inne założenia. Naszym głównym założeniem było to, żeby obliczyć populację, liczbę ludności, więc nie skupialiśmy się na tym, czy ta osoba przebywa tutaj krótko, czy długo, to nie było naszym celem – wyjaśnia Joanna Hausman-Czerwińska.

– Do tej pory statystyki ludnościowe były publikowane według dwóch obowiązujących kategorii: ludności krajowej i rezydującej, które bazowały na wynikach z ostatniego spisu powszechnego. Polegało to na tym, że w kolejnych latach dodawaliśmy urodzenia, odejmowaliśmy zgony, uwzględnialiśmy imigrację i emigrację, i w ten sposób liczba ludności była publikowana. Nie uwzględnialiśmy wielu osób, które były za granicami Polski długotrwale, ani tych, które były w Polsce, ale nie było ich w rejestrach. Te informacje bazują na zdarzeniach udokumentowanych, w urzędach stanu cywilnego – mówi dr Anita Abramowska-Kmon, dyrektorka Departamentu Badań Demograficznych GUS.

Rozporządzenie ESOP, czyli European Statistics on Population and Housing, ma pomóc stworzyć jeden wspólny system europejskich statystyk dotyczących ludności i mieszkań. Dzięki temu dane mają być lepiej porównywalne, bardziej aktualne i szczegółowe.

– Musimy dokładniej raportować liczbę ludności, ale też jej strukturę w ujęciu regionalnym, łącznie z niskim poziomem, czyli na siatce kilometrowej. Oznacza to, że musimy trochę inaczej podejść do obliczania liczby ludności. Sugerowane jest wykorzystanie przede wszystkim danych pochodzących z rejestrów administracyjnych. Możemy też wykorzystywać inne źródła danych, np. pochodzących od firm prywatnych lub z rejestrów innych krajów o Polakach – wymienia dr Anita Abramowska-Kmon.

Jak podkreśla, zmiana podejścia wiąże się z poważnym wyzwaniem dla GUS. W związku z tym przygotowania już się rozpoczęły i są na dość zaawansowanym etapie.

– Największym wyzwaniem są oczywiście osoby, które, po pierwsze, są cudzoziemcami i nie mamy o nich dokładnych informacji, czyli mają nieuregulowany status. To musimy jakoś metodologicznie rozwiązać i prace nad tym tematem też trwają. Kolejna kwestia to osoby, które przebywają np. w gospodarstwach zbiorowych. Do tej pory informacje o tych osobach były publikowane tylko na podstawie danych ze spisu, a będziemy musieli publikować je corocznie, więc musimy zbierać o nich informacje – podkreśla dyrektorka Departamentu Badań Demograficznych GUS. – Poza tym musimy uwzględniać długość pobytu w Polsce, i to ma być co najmniej 12 miesięcy na danym terenie, a także musimy uwzględniać te osoby, które długotrwale, czyli co najmniej 12 miesięcy, przebywały poza krajem.

Bardziej dokładne i aktualne dane o liczbie i strukturze ludności mają być wykorzystywane m.in. do prognozowania zmian demograficznych i planowania usług publicznych, takich jak edukacja, ochrona zdrowia czy transport.

– Dane ludnościowe, obecne i pochodzące z prognoz demograficznych, są potrzebne do przygotowania strategii rozwoju gmin czy miast. Są wykorzystywane w wielu ministerstwach, w wielu strategiach. Występują w ponad 100 ustawach w naszym kraju. Od tych informacji są uzależnione chociażby subwencje, które gminy dostają na różne cele. Żeby podział środków był sprawiedliwszy, liczba ludności powinna być odpowiednio raportowana, żebyśmy przygotowywali polityki, które będą jak najbardziej adekwatne do tego, co jest, i tego, co nas czeka w przyszłości – podkreśla dr Anita Abramowska-Kmon.

  • 2026-08-05: Warszawska giełda bije rekordy. Indeksy WIG i mWIG40 zyskały po 29 proc. od początku roku
  • 2026-07-29: Naprawa AGD i elektroniki będzie możliwa także po gwarancji. Zmianę mocno odczują producenci i sprzedawcy
  • 2026-08-05: Taco Bell stawia na Polskę. Pierwsze restauracje pojawią się już pod koniec roku
  • 2026-07-23: Kategoria składanych smartfonów rośnie szybciej niż cały rynek. Napędzają ją większe ekrany i nowe formy urządzeń
  • 2026-07-16: Local content ma być kołem napędowym polskiej gospodarki. Rynek już się do tego przygotowuje
  • 2026-07-13: Biznes coraz mocniej angażuje się w ochronę przyrody. PGE przeznaczy w tym roku prawie 4 mln zł na projekty środowiskowe
  • 2026-07-16: Kryzysy zmieniły podejście do ekologii. Polacy są za transformacją energetyczną, ale nie chcą za nią przepłacać
  • 2026-07-27: Były ambasador RP przy NATO: Europa bierze większą odpowiedzialność za swoją obronę. Polska powinna mocniej wykorzystać swój potencjał
  • 2026-07-23: Sektor stali w Europie walczy o przetrwanie. UE wprowadza narzędzia chroniące jego konkurencyjność
  • 2026-07-29: Polska branża olejarska traci konkurencyjność. Niedobór rzepaku coraz większym problemem dla krajowych zakładów
  • Taco Bell stawia na Polskę. Pierwsze restauracje pojawią się już pod koniec roku

    Polski sektor usług gastronomicznych w 2025 roku wzrósł o 4,7 proc. Przyczyniła się do tego m.in. kategoria restauracji szybkiej obsługi (QSR), która w ubiegłym roku zaliczyła wzrost o 5,7 proc. – pokazuje raport Deloitte’a. To tłumaczy zainteresowanie globalnych marek polskim rynkiem. Pod koniec roku Grupa AmRest otworzy w kraju pierwsze restauracje z daniami inspirowanymi meksykańską kuchnią pod szyldem Taco Bell.

    Warszawska giełda bije rekordy. Indeksy WIG i mWIG40 zyskały po 29 proc. od początku roku

    Warszawska giełda kontynuuje dobrą passę, a końcówka lipca i początek sierpnia przyniosły rekordowe poziomy najważniejszych indeksów. Od początku 2026 roku indeksy dużych i średnich spółek oraz szeroki WIG zyskały po 25–29 proc. Jednocześnie rośnie aktywność inwestorów i zainteresowanie ze strony spółek pozyskiwaniem finansowania na rynku kapitałowym. W samym drugim kwartale wartość transakcji kapitałowych na Głównym Rynku GPW wyniosła 15,8 mld zł.

    F-35 to dopiero początek modernizacji floty. Ekspert: Polska potrzebuje samolotów przewagi powietrznej

    – Polska będzie potrzebować kolejnych samolotów bojowych, jeśli chce uzyskać dominację w powietrzu nad własnym terytorium – przekonuje mjr rez. Robert Gałązka, pilot i instruktor. Jak podkreśla, zakup F-35, czyli platform wielozadaniowych, znacząco zwiększa zdolności Sił Powietrznych, jednak nie kończy procesu ich modernizacji. O kolejnych zakupach powinny przesądzać długofalowa strategia rozwoju lotnictwa oraz jasno określona rola poszczególnych typów maszyn w systemie obrony państwa.

    Udostępnij artykuł

    Oceń ten artykuł

    0,0/5 na podstawie 0 ocen

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *