Unijna dyrektywa „Right to Repair” ma wydłużyć życie sprzętu elektronicznego i AGD oraz ograniczyć ilość odpadów. Wprowadza nowe obowiązki dla producentów i importerów, m.in. dotyczące zapewnienia części zamiennych, napraw także po upływie gwarancji oraz wydłużenia ochrony konsumenta po naprawie. Zdaniem prawników nowe regulacje mogą się okazać największym wyzwaniem dla niewielkich firm e-commerce sprowadzających elektronikę spoza Unii Europejskiej.
– Dyrektywa „Right to Repair” wprowadza nowe obowiązki dotyczące tzw. obiegu zamkniętego. W Unii Europejskiej dominuje podejście, że powinniśmy ograniczyć produkcję nowej elektroniki i naprawiać to, co zostało już wyprodukowane. W przypadku dropshippingu czy nawet niewielkich podmiotów e-commerce, które nabywają elektronikę lub artykuły gospodarstwa domowego w Chinach czy Wietnamie i jako pierwsze sprzedają je na terytorium Unii Europejskiej, to one są odpowiedzialne za wdrożenie wszystkich wymogów nakładanych przez ten akt – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Michał Jeleń z kancelarii LEGALLY.SMART.
Komisja Europejska szacuje, że przedwczesne wyrzucanie produktów, które mogłyby jeszcze zostać naprawione, powoduje każdego roku powstanie ok. 35 mln t odpadów i emisję 261 mln t ekwiwalentu CO2. Konsumenci wydają jednocześnie blisko 12 mld euro rocznie na zakup nowych produktów. Jednocześnie z badań Eurobarometru z 2020 roku wynika, że 77 proc. mieszkańców UE wolałoby naprawić uszkodzony produkt, zamiast kupować nowy, jednak w praktyce często rezygnuje z tego z powodu wysokich kosztów takiej usługi lub trudności z dostępem do niej. Nowe przepisy mają odwrócić ten trend, dlatego nakładają na producentów i importerów szereg obowiązków, które mają ułatwić naprawę sprzętu i wydłużyć okres jego użytkowania. Dyrektywa R2R wprowadza obowiązek naprawy towarów, o ile jest ona możliwa, i określa zasady jej dokonywania: nieodpłatnie lub za rozsądną cenę oraz w rozsądnym terminie.
– Jeśli chodzi o wymogi, jakie dyrektywa nakłada na przedsiębiorców, w pierwszej kolejności jest to utrzymanie części zamiennych, nawet po wycofaniu danego produktu z rynku. Zwykle po zakończeniu sprzedaży produktu podmiot wprowadzający albo producent powinien zapewnić jeszcze przez pięć czy siedem lat możliwość naprawy takiego sprzętu, czyli przechowywać czy produkować części zamienne. Dodatkowo ustawa wprowadza przedłużoną rękojmię. Jeśli kupimy jakiś towar z wadą i oddamy go, ale nie zostanie on wymieniony na nowy, tylko poprosimy o jego naprawę, dostajemy rękojmię przedłużoną o 12 miesięcy, czyli wynoszącą trzy lata – mówi Michał Jeleń.
Producenci sprzętu już na etapie projektowania będą musieli uwzględniać możliwość ich naprawy.
– Będą musieli także utrzymywać stany magazynowe części zamiennych o wiele dłużej niż do tej pory – ocenia ekspert. – Najbardziej dotkliwe będzie to najprawdopodobniej dla drobnych przedsiębiorców działających w e-commerce, którzy sprowadzają z zagranicy elektronikę czy artykuły gospodarstwa domowego.
Dyrektywa ma nie tylko ułatwić korzystanie z usług naprawczych, ale również zwiększyć ich atrakcyjność w porównaniu z zakupem nowego produktu. Obowiązek naprawy obejmie grupy produktów, dla których obowiązują już unijne wymogi dotyczące możliwości naprawy. Chodzi m.in. o pralki, pralko-suszarki, zmywarki, chłodziarki, odkurzacze, wyświetlacze elektroniczne oraz smartfony i tablety. Katalog ten ma być stopniowo rozszerzany o kolejne grupy produktów. W całej Unii Europejskiej będzie obowiązywał jednolity europejski formularz informacji o naprawie, który ułatwi porównywanie ofert różnych serwisów.
– Dodatkowo powinna zostać wdrożona zunifikowana platforma dotycząca podmiotów, które mogą przeprowadzać naprawy danych produktów, żeby klient miał możliwość sprawdzenia, gdzie może to zrobić. Taka platforma zostanie udostępniona przez regulatora w internecie. Jednocześnie istnieje twardy zakaz wprowadzania praktyk, które mogą utrudnić lub uniemożliwić naprawę. W tym zakresie już na terytorium Unii Europejskiej mieliśmy kilka dość głośnych postępowań sądowych – mówi Michał Jeleń.
Dyrektywa „Right to Repair” weszła w życie 30 lipca 2024 roku, a państwa członkowskie mają czas do 31 lipca 2026 roku na wdrożenie jej do krajowych porządków prawnych. Prace nad polską ustawą są obecnie na etapie konsultacji.
Projekt ustawy wdrażającej dyrektywę przewiduje kilka rodzajów sankcji. Za niewykonywanie nowych obowiązków przedsiębiorcy będzie grozić kara administracyjna w wysokości do 20 tys. zł, a w przypadku ponownego naruszenia – do 40 tys. zł. Za uchybienia związane z europejskim formularzem informacji o naprawie przedsiębiorcom będą grozić grzywny do 2 tys. zł.
Według szacunków KE dyrektywa pozwoli konsumentom zaoszczędzić 176,5 mld euro w ciągu 15 lat, a przedsiębiorcom – ok. 15,6 mld euro z tytułu kosztów produkcji. Wdrożenie tych rozwiązań przez wydłużenie cyklu życia produktów ma mieć też wymiar środowiskowy. KE szacuje, że ograniczy emisję gazów cieplarnianych o 18,5 mln t ekwiwalentu CO2, oszczędzi 1,8 mln t zasobów i ograniczy liczbę odpadów o 3 mln t w ciągu 15 lat.
Taco Bell stawia na Polskę. Pierwsze restauracje pojawią się już pod koniec roku
Polski sektor usług gastronomicznych w 2025 roku wzrósł o 4,7 proc. Przyczyniła się do tego m.in. kategoria restauracji szybkiej obsługi (QSR), która w ubiegłym roku zaliczyła wzrost o 5,7 proc. – pokazuje raport Deloitte’a. To tłumaczy zainteresowanie globalnych marek polskim rynkiem. Pod koniec roku Grupa AmRest otworzy w kraju pierwsze restauracje z daniami inspirowanymi meksykańską kuchnią pod szyldem Taco Bell.
Warszawska giełda bije rekordy. Indeksy WIG i mWIG40 zyskały po 29 proc. od początku roku
Warszawska giełda kontynuuje dobrą passę, a końcówka lipca i początek sierpnia przyniosły rekordowe poziomy najważniejszych indeksów. Od początku 2026 roku indeksy dużych i średnich spółek oraz szeroki WIG zyskały po 25–29 proc. Jednocześnie rośnie aktywność inwestorów i zainteresowanie ze strony spółek pozyskiwaniem finansowania na rynku kapitałowym. W samym drugim kwartale wartość transakcji kapitałowych na Głównym Rynku GPW wyniosła 15,8 mld zł.
F-35 to dopiero początek modernizacji floty. Ekspert: Polska potrzebuje samolotów przewagi powietrznej
– Polska będzie potrzebować kolejnych samolotów bojowych, jeśli chce uzyskać dominację w powietrzu nad własnym terytorium – przekonuje mjr rez. Robert Gałązka, pilot i instruktor. Jak podkreśla, zakup F-35, czyli platform wielozadaniowych, znacząco zwiększa zdolności Sił Powietrznych, jednak nie kończy procesu ich modernizacji. O kolejnych zakupach powinny przesądzać długofalowa strategia rozwoju lotnictwa oraz jasno określona rola poszczególnych typów maszyn w systemie obrony państwa.
